Świadectwo

Może zacznę od tego, że pochodzę z niezbyt wierzącej rodziny. Mój tata jest niewierzący, a moja mama wierzy w „jakąś siłę wyższą”, ale nie uznaje Jezusa. Jako dziecko brałam z nich przykład. Co prawda chodziliśmy na msze w święta, w niedzielę dla dobrej oceny z religii czytałam modlitwy lub czytania na mszach, ale wiary we mnie nie było żadnej. Nie miałam pojęcia kim jest Bóg. Chodziłam może co dwa lata do spowiedzi jak była jakaś ważna okazja, np. chrzciny mojej siostry, ale nic to dla mnie nie znaczyło, chyba nawet nie przygotowywałam się do tego sakramentu. Komunię przyjmowałam jak mi się podobało, czy byłam w grzechu ciężkim, czy nie, nie było żadnej różnicy. Nie wiedziałam że tak nie można, no bo skąd? Na początku gimnazjum w ogóle przestałam chodzić do kościoła, nie chciało mi się. Nie miałam pojęcia czym jest wiara, kościół, Bóg. To były dla mnie prawie obce pojęcia. Właśnie wtedy zaczęły pojawiać się moje problemy. Jako pierwsze samookaleczanie, później brak sensu życia, myśli samobójcze, bulimia, a z czasem odurzanie się lekami. W trzeciej klasie gimnazjum przed bierzmowaniem, do którego chciałam przystąpić, bo przecież tak wypada, trzeba było pójść do obowiązkowej spowiedzi. To właśnie przewróciło moje życie do góry nogami.  To było pierwsze dotknięcie mnie przez Boga. Bóg przyszedł, poczułam niesamowitą łaskę, jakby wszystko nabrało sensu, czułam się prawdziwie wolna i szczęśliwa. Zapisałam się wtedy do wspólnoty, zaczęłam chodzić znowu do kościoła. Jednak nie trwało to długo. Znowu się zagubiłam, rzadko chodziłam do kościoła, samookaleczanie i myśli samobójcze wróciły. Jedynym moim kontaktem z Bogiem, były spotkania wspólnoty. Należałam wtedy do ksm-u i Odnowy w Duchu Świętym, gdzie tak naprawdę nie rozumiałam tego, co dzieje się na spotkaniach, ludzie prorokowali, mówili językami, na mszach z modlitwą o uzdrowienie spoczywali w Duchu Świętym, a ja nic. Stałam i zastanawiam się o co chodzi, czy to ze mną jest coś nie tak, czy z nimi. Strasznie chciałam uwierzyć w Boga. Stwierdziłam, że jeżeli uwierzę w szatana , to uwierzę też w Boga, więc dwa razy podpisałam pakt z diabłem. Nic to nie zmieniło, było jeszcze gorzej. Kolejny raz Bóg dotknął mnie na czuwaniu Odnowy w Częstochowie. Doświadczyłam wtedy czegoś cudownego, czego nie da się opisać. Bóg na nowo pojawił się w moim życiu. Podczas tego czuwania nie mogłam skupić się na konferencjach, bo czekałam tylko i wyłącznie na modlitwę, cały czas powtarzałam jak wielki jest Bóg, że jest niesamowity, chciałam go uwielbiać i dziękować mu. Pokochałam go z całego serca. W tamtym momencie Bóg uwolnił mnie od depresji, samookaleczania, odurzania się lekami i innych rzeczy, które mnie niszczyły. Trwało to kilka miesięcy. Jednak potem wszystko znów wróciło i to ze zdwojoną siłą. Zaprzepaściłam to co otrzymałam, chciałam budować wiarę tylko i wyłącznie na uczuciach, nie na relacji z Bogiem. Znowu odłączyłam się od kościoła, od wspólnoty. Depresja była coraz silniejsza. Leki, ani terapia nie pomagały. Wtedy pierwszy raz byłam w szpitalu psychiatrycznym. Po wyjściu przez jakiś czas było lepiej, jednak znowu cały syf wrócił. Mojej relacji z Bogiem praktycznie nie było. Przez myśli samobójcze konieczny był kolejny pobyt w szpitalu. Po wyjściu stwierdziłam, że bez Boga nic się nie zmieni. Postanowiłam mu zaufać i zacząć Nim żyć. Zaczęłam dbać przede wszystkim o relację z Bogiem, zaczęłam regularnie się modlić i prosić Boga o umocnienie wiary i o to, żeby nauczył mnie modlić się, starałam się codziennie czytać Pismo Święte i o to, żeby Bóg był obecny w moim życiu 24/7, a nie tylko podczas kilku minut modlitwy. Pojechałam na warsztaty z Marcinem Zielińskim, gdzie widziałam jak Bóg uzdrawia ludzi, usłyszałam też, że Bóg chce mnie uzdrowić (jak się później okazało, to uzdrowienie troszkę trwało, ale to głównie z mojej winy). Zły jednak zaczął walkę. Podsuwał mi coraz więcej głupich pomysłów. Próbowałam wieszać się na sznurówce na klamce. To nie była próba samobójcza. Ja po prostu chciałam spróbować, myślałam że to fajne. Po kilku dniach po raz trzeci trafiłam do szpitala psychiatrycznego, gdzie moja wiara upadła do końca. Dwa miesiące bez modlitwy, strach przed śmiercią, potępieniem, brak poprawy samopoczucia, kolejne leki, znowu wieszanie się na sznurówce. W końcu ogarnęłam się i wyszłam „na wolność”. Po wyjściu coś się zmieniło. Tak naprawdę dostałam nowe życie, bo zmieniło się wszystko. Znowu przylgnęłam do Boga i to dzięki Niemu dzieje się to, co się dzieje. Zabrał mi myśli samobójcze i nienawiść do siebie, a dał chęci do życia, do zmiany. Uwolnił od samookaleczania, bulimii, czy nadużywania leków. Na Lednicy udzielił mi rady, by „Iść i kochać”. Tegoroczne hasło przemówiło do mnie podczas spowiedzi. Kochać według mnie znaczy służyć. Zaczęłam to wypełniać. Staram się służyć każdemu. Obecnie najbardziej bliskim, rodzinie. Wcześniej byłam samolubna, interesowały mnie tylko moje potrzeby. Teraz robię jak najwięcej w domu : sprzątam, wynoszę śmieci, chodzę po zakupy, odprowadzam siostrę do szkoły, czytam jej Pismo Święte. Wróciłam znowu do wspólnoty, gdzie mogę posługiwać w diakonii muzycznej. Jednak jeszcze szukam sposobu na to, by „kochać” resztę ludzi. Na razie ogranicza się to do powiedzenia „Dzień dobry. Miłego dnia” zupełnie obcej osobie. Podsumowując Bóg dał mi nowe życie. Tkwiłam w życiowym bagnie, skąd według mnie jedynym ratunkiem było samobójstwo. Teraz jestem szczęśliwa. Kocham życie, które dał mi Chrystus. Kocham Jego, bo jest moim Ojcem i Panem. Pragnę Mu służyć i głosić to, co robi w moim życiu. A działa niewyobrażalne rzeczy, tylko my czasami przestajemy Mu ufać. Myślę, że wiele sytuacji w moim życiu wzięła się właśnie z braku wiary, wiary przede wszystkim w to, że jestem ukochanym dzieckiem Boga stworzonym na Jego obraz i podobieństwo, że jestem piękna Jego pięknem i że On naprawdę lubi rozmowę ze Mną, nawet kiedy nie wiem co powiedzieć. Wiem też, że jeszcze wiele razy upadnę, jednak już nigdy nie puszczę Jego ręki. On mnie podniesie, bo jest moim Tatą.

http://zycbogiem.blogspot.com/

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.